Wyspa pełna kłów pazurów i magii!
Nie jesteś zalogowany na forum.
Parsknęłam, całując go przelotnie.
- Coś za coś! Wszystkiego mieć nie można, Harland - mruknęłam, wyplatujac się z jego objęć. - Daj mi moment. Szybko się Iwonę ze sprzątaniem - mruknęłam i sięgnęłam po poduszkę aby zacząć. Ściągać powłoczki. - A ty będziesz tak stal i się gapił? Może spotkamy się w bibliotece? Przyniosę ci potem herbaty - zaproponowałam. - Chyba że masz ochotę się przyglądać, ale to raczej mało interesujące - parsknęłam.
Jasne, trzeźwe spojrzenie potrafi przebić mroki codzienności...
Offline
- Masz rację, poczekam w bibliotece - pokiwałem głową. - Rodzice wychodzą dziś do znajomych, wrócą pewnie około południa za dnia - dodałem z uśmiechem. - Do zobaczenia, moja służąco - parsknąłem idąc do drzwi.
Offline
Zacisnęłam uśmiechnięte wargi i rzuciłam z całej siły w niego poduchą, która trafiła idealnie w jego głowę.
- Nie będę do ciebie mówiła panie, jeśli nie będziemy mieli widowni! - ostrzegam go. - Więc nawet na to nie licz, Mordecai! - dodałam rozbawiona, zdejmując kolejna powłoczkę. Dużo tych poduszek było, nawet nie zauważyłam tego wczoraj. Mhm... Za dużo miałam innych zajęć.
Jasne, trzeźwe spojrzenie potrafi przebić mroki codzienności...
Offline
- Dobra, jak chcesz! Ale "panie" dodaje pikanterii! - dorzuciłem wychodząc pośpiesznie, by uniknąć kolejnej nadlatującej poduchy. Zostawiłem Mandy sam na sam z usyfionym - przez nas - pokojem i skierowałem się do biblioteki.
Zbiory jej były nieporównywalnie mniejsze, ale nie brakowało tu zakamarków, oraz wielkich kanap, wręcz stworzonych po to by w nich się miziać i uprawiać cudowny seks.
Offline
Zmieniłam pościel i ogarnęłam ogólnie pokój. Zostawiłam też uchylone okna aby się wywietrzyło. W łazience też pozamiatałam. A gdy było wystarczająco czysto poszłam jeszcze do części dla służby aby coś zjeść, bo byłam głodna.
- Chyba ci się za dobrze układa - mruknęła kąśliwe starasz wampirzyca. Mhm, w sumie wszyscy byli starsi ode mnie i dlatego każdy patrzył na mnie z wyższością. Bezsensowne, w końcu wszyscy byliśmy służącymi.
- Zazdroscisz? - parsknęłam śmiechem, przygotowując sobie śniadanie.
- Chyba każda ci zazdrosci. Już się zakładamy kiedy ktoś z Harlandów będzie chciał cię zgnieść jak robaka. Panoszysz się - zauważyła, przechylając głowę.
Zmarszczyłam brwi i wywróciłam brwi, ignorując ja.
- A Harlandowie to nie jakieś tam wampiry. To porządny rod. Jak się zbudziwszy, to po prostu cię usuną. Jak zrobisz cokolwiek co nie będzie im odpowiadać, po prostu cię usuną.
- Przerażające - prychnelam rozbawiona z ignorancją.
- Ciekawe,czy będzie ci tak do śmiechu, jak już ktoś serio dobierze się do twojej dupy - prychnela i wyszła z pomieszczenia. Wydęłam niezadowolona wargi.
- Twoja herbata - mruknęłam, stawiając tackę na stole i zaraz siadając mu na kolanach, ignorując to,że właśnie coś czytał. - Nudziłeś się? - zachichotalam, całując go wzdłuż linii szczęki.
Jasne, trzeźwe spojrzenie potrafi przebić mroki codzienności...
Offline
- Bez ciebie zawsze mi nudno - mruknięciem i odłożyłem książkę na bok. Ująłem ją czule. - Umm, co tak szybko, a myślałem, że to ja tęskni, podczas gdy ty wręcz usychasz - parsknąłem, odchylając nieco głowę by dać jej lepszy dostęp do szyi.
Offline
- Rano byłam mało aktywna - przypomniałam mu rozbawiona. - Ty się nacieszyłeś mną, podczas gdy ją zasypiałam na stojąco - dodałam, parskając śmiechem w jego skórę. - Ale już jestem rozbudzona, czy pobudzona, nazywaj to sobie jak chcesz i jak wypijesz tej swojej herbatki z krwią czarodzieja to zabieramy dupy... Chyba że masz inne ciekawe plany? Twoi rodzice wyjechali i nikogo nie ma?
Jasne, trzeźwe spojrzenie potrafi przebić mroki codzienności...
Offline
- Ta, nikogo... - westchnąłem i sięgnąłem do filiżanki. - Dobrze, no to daj mi upić łyczka - parsknąłem, całując ją lekko. - To na co masz ochotę. Wyjść gdzieś na spacer, zwiedzić rezydencje? Mogę ci pokazać salę kinową, salę gier z bilardem...
Offline
Zagryzłam wargę.
- Mhmm, stół bilardowy - mruknęłam znacząco a potem się rozesmiałam. - Możemy się przejść po rezydencji i pozwiedzać zakątki. Lubię takie rzeczy. U ciebie wchodzę gdzie tylko drzwi są otwarte - przyznałam. - Zazwyczaj nikt mnie nie przyłapuje, bo za dużo tego jest, żeby ktoś mnie zobaczył - dodalam.
Jasne, trzeźwe spojrzenie potrafi przebić mroki codzienności...
Offline
- Rezydencja Harlandów słynie z tego, że to labirynt - parsknąłem. - Tylko uważaj by się nie zgubić w sypialniach. Może pokażę ci pewnego razu moje ulubione. Na trzecim i drugim piętrze są takie cudowne sypialnie, wręcz stworzone do uprawiania seksu. Łóżko jest przeogromne - dodałem parskając i dopijając herbatę z filiżanki.
Offline
- Trzymam cię w takim razie za słowo, że mi pokażesz każde swoje ulubione miejsce. Choć wiem, że szklarnia, to jednak to najbliższe ci. Tak jak moje to pokój z obrazami - szepnęłam mu prosto do ucha, następnie całując go tam.
Jasne, trzeźwe spojrzenie potrafi przebić mroki codzienności...
Offline
- Szklarnia to miejsce gdzie się po prostu dobrze się czuję... Ale nie koniecznie dobrze będzie nam tam się pieścić - parsknąłem, odstawiając filiżankę. Od razu poczułem jak smaczna krew pobudza moje zmysły.
- To jak? Idziemy dalej? - Zamruczałem. - Zachowujesz się jakbyś mogła tu jeszcze zostać...
Offline
- No sama nie wiem... W sumie wszędzie mi z tobą ostatnio dobrze. Nie wiem gdzie najlepiej. Warto sprawdzić każde miejsce. Skoro już weszliśmy w tą fazę. Trzeba dokonać dokładnych badań. Każdego miejsca. - Przeciągnęła dłonią po jego twarzy. - Rozbudziłeś mnie - bąknęłam. - Wiesz, że odkąd zaczęliśmy być tylko Mordecaiem i Mandy w szklarni i pokoju z obrazami, nie robiłam tego z nikim- wyznałam, wydymając wargi.
Jasne, trzeźwe spojrzenie potrafi przebić mroki codzienności...
Offline
Uniosłem lekko brwi, uśmiechając się lekko.
- Jestem w takim razie zaszczycony - uznałem. - Zawróciłem ci w głowię aż tak, że nie przejmowałaś się innymi? Jakże bajecznie - dodałem ujmując jej rękę kierując do swoich ust, całując jej palce każdy z osoba, a potem złakniony całując wnętrze jej dłoni z uśmiechem.
Offline
- Raczej starcilam nimi zainteresowanie. Byłam zaciekawiona tobą. No i cały czas czekałam na coś więcej - mówiłam dalej,z uśmiechem obserwując jego poczynania. - I niezbyt też miałam czas na inne igraszki. Jak nie byłam z tobą to pracowałam, spałam albo polowałam. Troszeczkę się zakręciła tu i ówdzie ale nic poza tym. Pełne skupienie na gburowatego Harlanda - zacisnąłem usta aby nie parsknąłem śmiechem.
Jasne, trzeźwe spojrzenie potrafi przebić mroki codzienności...
Offline
- Hmmm rozumiem - zamruczałem w jej rękę, a potem uniosłem wzrok na Mandy. - A ten Mordecai? Też jest gburem, czy może jednak nie? - zapytałem szczerze ciekaw z łagodnym uśmiechem, patrząc na nią intensywnie. Była piękna... Co prawda znałem piękniejsze, jednak tylko Mandy... Sprawiała, że czuję coś takiego.
Offline
- Czasami bywa - odparłam. - Ale lubię go, więc coraz mniej mi to przeszkadza - zapewnilam z uśmiechem. - Trochę się zmieniłeś odkąd się poznaliśmy. - Zasunęłam się z jego kolan i oparłam się o poduszkę,zostawiając jednak na jego udach swoje zgrabne nogi. - Uwoezylbys, gdyby ktoś ci przepowiedział taką przyszłość? - zapytałam rozbawiona, przeczesując palcami rude włosy.
Jasne, trzeźwe spojrzenie potrafi przebić mroki codzienności...
Offline
- Pytałaś się już o to - wspomniałem. - Ale moja odpowiedź nadal brzmi nie - dodałem z uśmiechem. - Nie uwierzyłbym, że służąca, która tak mnie irytowała i miała cały czas jakieś problemy, może mnie tak zaintrygować i skłonić do zmian. Dobrych zmian, takich, w których się częściej uśmiecham...
Offline
- Zapytam cię o to jeszcze wiele razy. Aż zaczniesz się irytować - ostrzegam, krzyżując ramiona na piersi. - Chce żebyś był w stu procentach tego pewien. I nie zapominał, że tak lubisz tą najbardziej irytująca istotę na Atlantis jaką jestem! - Zachichotalam.
Jasne, trzeźwe spojrzenie potrafi przebić mroki codzienności...
Offline
Pokręciłem głową.
- Jeśli będziesz mnie prowokować na środku plaży, a potem udawać, że nic nie zrobiłaś, to będę zły! - zastrzegłem i pochyliłem się by pocałować Mandy. Położyłem jedną rękę na jej kolanie, jednak drugą wsunąłem na jej bok, przyciągając do siebie lekko.
Offline